Połowa października to moment, w którym w wielu domach i mieszkaniach po raz pierwszy od miesięcy rusza ogrzewanie. I to wtedy pojawia się klasyczny problem: w jednym pokoju grzejnik jest gorący, a w drugim zimny, mimo że głowica jest odkręcona na maksimum. Odruchowo podejrzewa się kocioł albo spółdzielnię, a tymczasem winowajca siedzi zwykle kilkanaście centymetrów od dłoni.
Większość takich przypadków da się zdiagnozować samemu, bez narzędzi specjalistycznych. Część usterek trzeba potem zlecić instalatorowi, ale wiedząc, co się zepsuło, łatwiej rozmawiać z fachowcem i kupić właściwe części.
Dlaczego grzejnik po lecie nie grzeje
Przyczyny są w zasadzie trzy. Pierwsza to powietrze w grzejniku, które zbiera się w górnej części i blokuje przepływ wody. Objaw jest prosty: grzejnik grzeje na dole, a u góry jest zimny, czasem słychać bulgotanie. Pomaga odpowietrzenie kluczykiem przy górnym rogu grzejnika, najlepiej przy pracującym ogrzewaniu.
Druga przyczyna to zbyt niskie ciśnienie w instalacji, co dotyczy domów z własnym kotłem. Wtedy zimne są zwykle grzejniki najwyżej położone, na piętrze lub poddaszu. Trzeci powód, najczęstszy po lecie, to zawór grzejnikowy. Jeśli grzejnik jest zimny na całej powierzchni, a rura zasilająca przy zaworze jest ciepła, woda zatrzymuje się właśnie w nim.
Zablokowany trzpień, czyli najprostsza naprawa
Wiele osób nie wie, jak działa zawór termostatyczny, choć ma go przy niemal każdym grzejniku. Na korpusie zaworu siedzi głowica z wkładem, który rozszerza się pod wpływem ciepła i naciska na metalowy trzpień. Trzpień przymyka zawór, gdy w pokoju robi się ciepło, i otwiera, gdy temperatura spada. Przez lato, gdy głowica jest skręcona na niską wartość albo w pokoju jest gorąco, trzpień pozostaje wciśnięty przez kilka miesięcy i potrafi zapiec się w tej pozycji.
Naprawa zaczyna się od zdjęcia głowicy. Zwykle wystarczy ustawić ją na maksimum i odkręcić nakrętkę albo zwolnić zatrzask. Pod spodem widać trzpień. Jeśli jest wciśnięty i nie wraca, można go delikatnie poruszyć kilka razy szczypcami albo lekko opukać, aż zacznie swobodnie wychodzić. Nie wolno go wyciągać na siłę ani zbijać młotkiem. Gdy trzpień zacznie pracować, zakłada się głowicę i po kilkunastu minutach grzejnik powinien się nagrzać.
Na przyszłość warto zapamiętać prostą zasadę: po zakończeniu sezonu grzewczego głowice odkręca się na maksimum. Wtedy trzpień przez lato jest wysunięty i jesienią nie sprawia kłopotu.

Kiedy zawór trzeba wymienić
Czasem trzpień nie daje się odblokować, a jeszcze częściej spod niego sączy się woda. To znak, że uszczelnienie wkładki jest zużyte. W wielu zaworach wkładkę da się wymienić bez spuszczania wody, specjalnym przyrządem, ale to zadanie dla instalatora. Gdy korpus jest skorodowany, nieszczelny na gwincie albo pochodzi z czasów, gdy na zaworach nie było nastaw, rozsądniej wymienić cały zawór.
Przy wymianie wielu instalatorów sięga po sprawdzone serie, a zapytania o zawory grzejnikowe danfoss należą do najczęstszych, bo to rodzina produktów, do której łatwo dobrać głowice i części zamienne. Przy wyborze konkretnego zaworu nie patrzy się jednak tylko na markę. Liczy się kształt (prosty lub kątowy, zależnie od tego, czy rura wychodzi z podłogi, czy ze ściany), średnica przyłącza, typ gwintu do głowicy oraz nastawa wstępna, która pozwala ograniczyć przepływ przez grzejnik i zrównoważyć instalację. Zawory z nastawą wstępną są szczególnie przydatne w domach, gdzie jedne pokoje grzeją za mocno, a inne za słabo.
Ważne, żeby nowa głowica pasowała do nowego zaworu. Głowice różnych producentów mają różne mocowania, a choć istnieją adaptery, najprościej kupić zestaw dobrany do siebie.
Jak przygotować wymianę, żeby zrobić ją w jeden dzień
Wymiana zaworu w domu z własnym kotłem wymaga spuszczenia wody przynajmniej z części instalacji albo zamrożenia rury specjalnym urządzeniem. W bloku trzeba to uzgodnić z administracją, bo często oznacza spuszczenie wody z całego pionu. Dlatego dobrze przygotować się zawczasu:
- sfotografować zawór i rurę, żeby ustalić kształt i średnicę,
- sprawdzić materiał rury, bo do stali, miedzi i rur wielowarstwowych potrzebne są inne złączki,
- zapisać, czy przy grzejniku jest też zawór powrotny i w jakim jest stanie,
- ustalić, czy wymiana dotyczy jednego grzejnika, czy lepiej od razu wymienić kilka zaworów,
- w bloku zgłosić prace administracji i ustalić termin spuszczenia pionu.
Jeśli wymienia się kilka zaworów, warto przy okazji przepłukać grzejniki i ustawić nastawy wstępne według zaleceń instalatora. Sama wymiana zaworu bez regulacji często przenosi problem z jednego pokoju do drugiego.
Głowica a oszczędności
Sprawny zawór z głowicą to nie tylko wygoda. Każdy stopień mniej w pomieszczeniu oznacza mniejsze zużycie ciepła, a głowica pilnuje temperatury za mieszkańca. W sypialni ustawia się zwykle niższą wartość niż w salonie, w kuchni przy gotowaniu głowica sama przymknie zawór. W domach z kotłem warto też przemyśleć termostat pokojowy, który wyłączy kocioł, gdy większość pomieszczeń osiągnie zadaną temperaturę.
Zawory i głowice w szerokim wyborze można dobrać w oddziałach Onninen, hurtowni zaopatrującej instalatorów, gdzie doradcy pomogą ustalić, jaki korpus pasuje do konkretnej rury i głowicy. Parametry zaworów termostatycznych i dostępność części sprawdzisz na www.onninen.pl

