Zbliża się sezon grzewczy. Uszkodzona przez kuny izolacja dachu może oznaczać straty ciepła

Pierwsze chłodniejsze noce to moment, w którym zaczynamy zwracać większą uwagę na temperaturę w domu i przygotowujemy budynek do kolejnego sezonu grzewczego. Sprawdzamy instalację, źródło ciepła, szczelność okien. Znacznie rzadziej zastanawiamy się nad tym, co dzieje się wewnątrz dachu. Tymczasem w domach, w których na poddaszu pojawiła się kuna, właśnie tam może znajdować się przyczyna niepotrzebnych strat energii.

Obecność kuny na poddaszu kojarzy się przede wszystkim z nocnym hałasem. Drapanie, bieganie po skosach czy odgłosy dochodzące znad sufitu trudno przeoczyć. Właściciel domu skupia się więc zwykle na jednym celu: pozbyć się zwierzęcia.

Gdy w domu ponownie robi się cicho, problem często uznawany jest za zakończony. Niestety nie zawsze tak jest.

Kuna może opuścić budynek, ale uszkodzenia pozostawione przez nią wewnątrz połaci dachowej nie naprawią się same. A ich skutki mogą stać się szczególnie odczuwalne właśnie jesienią i zimą.

Co kuna robi z izolacją dachu?

Warstwa termoizolacyjna powinna tworzyć możliwie ciągłą osłonę oddzielającą ogrzewane wnętrze domu od środowiska zewnętrznego. Problem zaczyna się wtedy, gdy w tej warstwie powstają przerwy.

Kuna poruszająca się wewnątrz połaci może przemieszczać miękki materiał izolacyjny, ugniatać go i tworzyć w nim całe korytarze. W niektórych miejscach ocieplenie zostaje ściśnięte, w innych odsunięte lub rozerwane.

Dla zwierzęcia jest to droga prowadząca przez dach. Dla budynku – potencjalne osłabienie warstwy termoizolacyjnej.

Sytuację dodatkowo komplikuje to, że większości takich szkód nie widać.

W domu z wykończonym poddaszem od strony pomieszczeń widzimy jedynie płyty gipsowo-kartonowe. Od zewnątrz dachówkę lub blachodachówkę. Warstwa izolacji znajduje się pomiędzy nimi i może być uszkodzona na znacznej powierzchni, mimo że sam dach z pozoru wygląda prawidłowo.

Dlaczego problem wychodzi na jaw dopiero po rozpoczęciu ogrzewania?

Latem niewielkie różnice w izolacyjności poszczególnych fragmentów dachu mogą pozostać praktycznie niezauważone.

Sytuacja zmienia się wraz ze spadkiem temperatury na zewnątrz. Im większa różnica pomiędzy temperaturą w domu i poza nim, tym większego znaczenia nabiera stan przegród oddzielających ogrzewane pomieszczenia od otoczenia.

Jeżeli warstwa izolacyjna została przerwana, lokalnie pogorszą się właściwości cieplne przegrody. W praktyce może to oznaczać chłodniejsze fragmenty skosów, szybsze wychładzanie pomieszczeń na poddaszu i większe zapotrzebowanie na energię potrzebną do utrzymania zadanej temperatury.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy wyższy rachunek za ogrzewanie jest efektem wizyty kuny. Jeżeli jednak zwierzę wcześniej przebywało wewnątrz dachu, stan izolacji jest jednym z elementów, które warto sprawdzić przed sezonem grzewczym.

Samo wypłoszenie kuny nie naprawia ocieplenia

To podstawowe rozróżnienie.

Pierwszym problemem jest zwierzę znajdujące się w budynku. Drugim są szkody, które zdążyło spowodować.

Można skutecznie zamknąć kunie drogę na poddasze, a jednocześnie pozostać z warstwą wełny mineralnej pełną korytarzy, ubytków i zanieczyszczeń.

Dlatego po stwierdzeniu szkód właściwym rozwiązaniem jest naprawa izolacji dachu, poprzedzona oceną rzeczywistego stanu ocieplenia.

Nie chodzi przy tym o dosypanie materiału w jednym miejscu czy przykrycie starej izolacji kolejną warstwą. Jeżeli zniszczenia są większe, trzeba dostać się do uszkodzonego ocieplenia, usunąć materiał, który nie nadaje się do dalszego wykorzystania, oczyścić przestrzeń i ponownie wykonać ciągłą warstwę termoizolacyjną.

Dopiero wtedy naprawa usuwa skutek, a nie tylko maskuje objawy.

Jak sprawdzić dach bez rozbierania całego poddasza?

Jednym z narzędzi wykorzystywanych przy ocenie izolacji jest kamera termowizyjna.

Badanie wykonane przy odpowiedniej różnicy temperatur pomiędzy wnętrzem i otoczeniem może wskazać miejsca, które zachowują się termicznie inaczej od pozostałej części połaci. Nie jest to „zdjęcie izolacji przez ścianę”, ale sposób na wskazanie obszarów wymagających dokładniejszej kontroli.

Pomocna może być również kamera endoskopowa pozwalająca zajrzeć w trudno dostępne fragmenty przegrody.

Najważniejsze jest jednak ustalenie, co rzeczywiście znajduje się pod pokryciem. Dopiero wtedy można zdecydować, czy wystarczy lokalna ingerencja, czy zniszczenia obejmują większą część dachu.

Cisza na poddaszu oznacza jedynie, że kuny prawdopodobnie już tam nie ma. Nie mówi nic o tym, w jakim stanie pozostała izolacja.

Czy naprawa oznacza rozbieranie poddasza?

To jedna z największych obaw właścicieli wykończonych domów.

Poddasze jest urządzone, ściany pomalowane, skosy zabudowane. Perspektywa demontażu płyt gipsowo-kartonowych, wynoszenia wyposażenia i ponownego remontu pomieszczeń może skutecznie zniechęcić do sprawdzenia izolacji.

Nie zawsze jest to jednak konieczne.

W zależności od konstrukcji budynku dostęp do warstwy ocieplenia można uzyskać od strony pokrycia dachowego. Pozwala to usunąć zniszczone fragmenty starej izolacji i wykonać nowe ocieplenie bez rozbierania całego wykończonego poddasza.

Właśnie w takich naprawach coraz częściej wykorzystywana jest technologia wdmuchiwania celulozy.

Na czym polega naprawa metodą wdmuchiwania celulozy?

Po usunięciu zniszczonej izolacji i przygotowaniu przestrzeni nowy materiał termoizolacyjny podawany jest pneumatycznie za pomocą specjalistycznej maszyny.

Rozdrobniona celuloza transportowana jest przewodem do naprawianej przestrzeni i wdmuchiwana z odpowiednią gęstością. Pozwala to wypełnić również miejsca trudno dostępne przy tradycyjnym układaniu materiałów w matach lub rolkach.

Ma to szczególne znaczenie właśnie podczas napraw istniejących dachów. Konstrukcja jest już zamknięta, występują w niej krokwie, przewody, elementy instalacji i połączenia, wokół których trzeba ponownie stworzyć ciągłą warstwę ocieplenia.

Nie chodzi więc wyłącznie o zastąpienie jednego materiału drugim. Istotą technologii jest możliwość równomiernego wypełnienia przestrzeni po wcześniejszym usunięciu szkód.

Technologia rozwijana od lat przy naprawach dachów po kunach

Jedną z firm specjalizujących się w takim sposobie naprawy jest SuperCeluloza. Firma działa w branży termoizolacji od 2015 roku, natomiast od 2018 roku rozwija technologię wdmuchiwania celulozy, wykorzystując ją między innymi przy naprawach dachów i poddaszy uszkodzonych przez kuny.

W praktyce proces nie ogranicza się do samego wdmuchania nowego materiału. Najpierw trzeba określić zakres szkód, usunąć zniszczoną lub zanieczyszczoną izolację oraz sprawdzić dostępne warstwy dachu.

Dopiero później możliwe jest odtworzenie ciągłej warstwy termoizolacyjnej.

To istotne, ponieważ dokładanie nowej izolacji do znajdującej się pod nią zniszczonej wełny nie usuwa źródła problemu. Stare korytarze, zanieczyszczenia i przemieszczone fragmenty materiału nadal pozostają wewnątrz przegrody.

Trzeba również znaleźć drogę, którą kuna dostała się do środka

Sama wymiana izolacji byłaby działaniem krótkotrwałym, gdyby zwierzę mogło ponownie dostać się pod dach.

Dlatego naprawa powinna iść w parze z kontrolą potencjalnych miejsc wejścia. Problem może występować przy okapie, podbitce, elementach wentylacji, połączeniach połaci czy innych niewielkich szczelinach w konstrukcji.

Nie zawsze miejsce wejścia znajduje się tam, gdzie kuna była słyszana.

Zwierzę może przemieszczać się pod połacią na znaczną odległość. To powoduje, że zabezpieczenie przypadkowej szczeliny nie daje jeszcze pewności, że droga dostępu została skutecznie zamknięta.

Przed sezonem grzewczym warto patrzeć nie tylko na piec

Przygotowanie domu do zimy zwykle zaczynamy w kotłowni. Serwisujemy kocioł, sprawdzamy pompę ciepła, odpowietrzamy instalację i zastanawiamy się nad kosztami energii.

Tymczasem nawet sprawne i nowoczesne źródło ciepła nie zmieni faktu, że budynek będzie potrzebował więcej energii, jeśli jedna z jego przegród została uszkodzona.

W domu, w którym wcześniej pojawiła się kuna, warto więc przed rozpoczęciem intensywnego ogrzewania zwrócić uwagę również na dach.

Szczególnie jeśli zwierzę przebywało tam przez dłuższy czas, odgłosy dochodziły z różnych części poddasza albo widoczne były fragmenty przemieszczonej izolacji.

Kontrola nie oznacza od razu konieczności kosztownego remontu. Pozwala jednak ustalić, czy warstwa, która ma chronić dom przed zimnem przez całą zimę, rzeczywiście nadal spełnia swoją funkcję.

Bo w przypadku uszkodzonego ocieplenia największym problemem może być właśnie to, czego na pierwszy rzut oka nie widać.